23 maja 2017

Kilka słów o tym jak poradziłam sobie ze strachem

Kilka słów o tym jak poradziłam sobie ze strachem
Nie mam gotowej recepty na to jak poradzić sobie ze strachem, będę pisała o tym jak JA sobie z tym poradziłam. Strach dotyczący czego? Bloga. Tak, dobrze czytacie - BLOGA. Swoją stronę zaczęłam prowadzić już baaardzo dawno temu, lecz z bliskich mi osób i znajomych mało kto o tym wiedział. Bałam się, czy wstydziłam (sama już nie wiem) tego, co powiedzą inni na ten temat. Bałam się,
 że będą się śmiać, drwić, że mam 22 lata, prowadzę bloga, fanpage, kanał na youtube, że po co to robię skoro i tak tego pewnie nie czyta i wiele innych powodów. Długo zwlekałam z tym, by upublicznić fanpage, podzielić się ze znajomymi linkiem do bloga, nagrać pierwszy film na kanał.. Do dzisiaj nie wiem dlaczego tak długo, skoro spotkało się to z pozytywnymi opiniami.

Pierwszym krokiem było wykupienie własnej domeny. Może banalne, może głupie, ale moim zdaniem zdecydowanie poważniej brzmi www.oczamimoimi.pl niż www.oczamimoimi.blogspot.pl. Nie umiem tego logicznie wytłumaczyć, ale poważniej patrzę i chętniej zaglądam na blogi z wykupioną domeną.
I wcale nie chodzi tu o to, że ktoś wydał na to pieniądze, bo naprawdę teraz można wykupić własną domenę za grosze.
Skupiłam się na sobie. Na swoich celach, marzeniach, założeniach i je realizuję krok po kroku, nie patrząc na innych . Dopóki nikogo nie krzywdzę i nie ranię to nie widzę przeszkód, by tego nie robić, tym bardziej, że jest grono wspierających mnie osób.
Postawiłam wszystko na jedną kartę. Jednego dnia oznajmiłam, że mam fanpage, bloga, instagram "blogowy" i, że zamierzam otworzyć kanał na youtubie. Stwierdziłam, że "uderzę z grubej rury" i pochwalę się wszystkim naraz. A co!
Właśnie wtedy spotkałam się z uznaniem tego, co robię i, co zamierzam robić.

Jestem przeszczęśliwa, że mogę dzielić się z innymi tym, co robię. Różnie to bywa z moją aktywnością - to prawda, bo wiele rzeczy mam na głowie i rzadko kiedy mam czas na jakiś porządny post, pomijając jakieś obrazki czy instagramowe nowości. Nie chodzi mi tutaj o jakieś wymówki, czy tłumaczenie siebie. Od początku uznałam, że to ja decyduję kiedy i co pojawia się na moich social mediach,

7 maja 2017

phone photos

phone photos
Uwielbiam robić zdjęcia i to już chyba wiecie po moim instagramie. Robię masę zdjęć, co może potwierdzić mój chłopak i moi znajomi. Zazwyczaj jemy zimne jedzenie, bo przecież POCZEKAJ! NAJPIERW ZDJĘCIE! Robię zdjęcia wszystkiemu, dlatego w telefonie i na laptopie mam ich mnóstwo. Postanowiłam dzielić się z Wami tymi zdjęciami, a przy okazji zbierać je w jednym miejscu. Postaram się dodawać zdjęcia z całego miesiąca, lecz nie zawsze to będzie miesiąc w zdjęciach, dlatego nie daję konkretnej nazwy. Raczej będą to fotografie, których nie ma na instagramie czy na fanpage'u, żeby nie powtarzać niepotrzebnie.

nikogo chyba nie dziwi, że zdjęcia Lulków są w takiej ilości? i tak wybierając nie mogłam się zdecydować :)  
zajadamy chrupki / Gabryś dzisiaj Cioci stawia! / zapatrzona w Wujka i Ciocię / pierwsza huśtawka
 czas dla Mamy, Cioci i Wujków też był - oczywiście jak dzieci już spały :)
dobre i piękne wino Aviva / jak uczta to pizza! / film
moja ukochana walizka! uwielbiam ją! za wielkość, za kolor, za wszystko :) Kupiłam ją w lutym, w jednym ze sklepów z torebkami i walizkami na Dworcu Centralnym w Warszawie. na pewno nie pomylę jej z żadną inną na lotnisku, haha :) i idealnie pasuje do mojej dużej, fioletowej!
Nasza ulubiona restauracja Loco Mexicano! Nic więcej o niej nie piszę, bo będzie osobny post :)
co by tu wybrać? / zawstydziłam się, haha / standardowo - ŻEBERKA
 selfie w pracy być musi!
wczorajsze zakupy :) piękne kubki w Biedonce, nowy kaktus w rożku - który swoją drogą szału nie robi,
 bo NIE STRZELA, albo ja nie czułam i moje zniszczone już, ale nadal ukochane Reeboki classic.

Teraz szykuję się i pędzę na zajęcia z moim podopiecznym, a Wam życzę miłego weekendu!

4 maja 2017

co kupiłam na promocji w Rossmannie? Bielenda, Bourjois i inne

co kupiłam na promocji w Rossmannie? Bielenda, Bourjois i inne
Dzisiaj post skierowany głównie do kobiet, bo jest to wpis o kosmetykach. Ostatnio głośno było o.. promocji -49% w Rossmannie, a przy zakupie 3 produktów i karcie Rossmann ta zniżka była nawet -55%, więc naprawdę sporo można było zaoszczędzić korzystając z tej promocji. Dostałam też zamówienie od mojej prababci, która z samego rana zerwała mnie z łóżka i wypędziła na zakupy. Kupiłam produkty, które są moimi ulubieńcami, ale też i takie, które są nowinkami u mnie w kosmetyczce, by móc je przetestować. Niżej pokazuję tylko moje zakupy i to z trzech wejść do Rossmanna. Moja prababcia bardziej się obkupiła niż ja sama! Na szczęście podkładu używamy tego samego :)

Nawilżające bazy pod makijaż, o których już czytałam na blogach, instagramach, słyszałam na jutubach. Jedna z nich daje efekt słonecznego blasku, druga efekt rozświetlenia. Niestety trzeciej (różowej, która daje efekt poprawy kolorytu) nie zdążyłam już kupić, ale przynajmniej mam te dwie. Na razie używam tej rozświetlającej i jak do tej pory jestem z niej zadowolona. Cera jest odświeżona i nawilżona, a przy tym wygląda na wypoczętą. Na pewno gdzieś dam Wam znać (prawdopodobnie na instagramie) jak sprawdza się u mnie na ta druga baza. 
| Bielenda - bez promocji ok. 30 zł |
Mój ukochany podkład, którego używam już od ponad roku. Nigdy nie miałam jakichś większych problemów z cerą, dlatego u mnie sprawdza się rewelacyjnie. Jest lekki, nawilżający, cera wygląda na odświeżoną. Nadaje cerze piękny kolor. Dla niektórych może być to minusem, że nie jest on mocno kryjący - dla mnie jest to plusem, bo nie robi efektu maski, a podkładu raczej używam dla wyrównania kolorytu i "odświeżenia cery", niż do przykrywania niedoskonałości. Plusem jest również zapach - nie lubię kosmetyków, które śmierdzą, a ten podkład akurat pachnie ładnie. | Bourjois Helthy Mix nr 52 - bez promocji ok. 63 zł |
Na górze widzicie cień do powiek, którego używam jako rozświetlacza i sprawdza się idealnie. Nie sprawia, że świecę się jak choinka, tylko delikatnie błyszczy, co w zupełności mnie zadowala. Kolejny produkt to moja wieczna miłość - bronzer (czekoladka). UWIELBIAM GO! Jak dla mnie to nie ma nic lepszego, ba! nawet nie ma równego sobie. Tylko trzeba uważnie, bo można zrobić sobie nim krzywdę na twarzy, ale z umiarem wszystko będzie pięknie. I to kolejny kosmetyk z Bourjois, który pięknie pachnie i jeszcze do tego świetnie wygląda w środku :D
| Bourjois Originale 03 - bez promocji ok. 30 zł | 
| Bourjois nr 52 - bez promocji ok. 65 zł |
Konturówek używam rzadko, a Ci, co mnie znają to wiedzą, że prawie w ogóle. Nie lubię malować ust przez to, że są małe i zanim je pomaluję, by JAKOŚ wyglądały to tracę cierpliwość i jakiekolwiek chęci do wyjścia z domu, dlatego zawsze ograniczało się to do bezbarwnej pomadki. Promocja oczywiście jest świetną okazją, by coś wypróbować (choć w swoich kosmetykach mam kilka konturówek) więc skusiłam się na pomadkę K lips, które bardzo poleca Kasia z bloga Gumijagoda
| Lovely - bez promocji ok. 7 zł | 
| Lovely K lips Milky Brown - bez promocji ok. 25 zł |
Tu akurat mam dwa tusze do rzęs i mascarę do brwi. Pierwszy tusz z Max factor z polecenia Alicji z kanału ALISSVLOGCHANNEL i jak na razie jestem zadowolona. Ładnie wydłuża, rozdziela rzęsy i co najważniejsze (!) nie osypuje mi się. Druga mascara to również mój ulubieniec, którego używam już bardzo długo. I ostatni kosmetyk to mascara do brwi, którą kiedyś pokazała mi moja przyjaciółka i jestem jej za to wdzięczna. Pięknie wypełnia, nadaje kolor, a do tego "usztywnia" włoski tak, że po zdjęciu szalika moje brwi nadal są na swoim miejscu, a nie każda w inną stronę :)
| Max factor 2000 calorie - bez promocji ok. 37 zł | 
| Bourjois Volume 1 seconde nr 52 - bez promocji ok. 60 zł | 
| Bourjois Brow Design nr 03 - bez promocji ok. 43 zł |

A co Wy kupiłyście na promocji? Pochwalcie się w komentarzu i od razu dajcie znać czy polecacie :)

28 kwietnia 2017

na majówkę

na majówkę
Cześć!
Dzisiejszy dzień zdecydowanie był dniem załatwiania spraw. Najpierw byłam u notariusza, potem w UPC, by zrezygnować ze starej umowy, a teraz.. MAJÓWKA CZAS - START! Zasłużony odpoczynek i jeszcze w jakim doborowym towarzystwie! Chyba nikogo, kto mnie zna, bądź obserwuje mnie na moich social mediach nie zdziwi, że wybieram się do Międzyrzeca Podlaskiego do mojego Chrześniaka?
Nie mogę się już doczekać aż zobaczę te dwa, kochane małe brzdące ♥ Uwielbiam tę dwójkę! Przyznam się, że na ich punkcie.. oszalałam! Na szczęście to zdrowe szaleństwo :) Zapowiada się super weekend! Teraz już tylko odliczam godziny :)
A Wy jakie macie plany na te kilka wolnych dni majowych?

Oczywiście z pustymi rękoma Ciotka nie pojedzie, bo po pierwsze nie wypada, a po drugie przede wszystkim nie chcę! Tak dużo jest tych wszystkich pięknych rzeczy dla takich maluszków. Oprzeć się nie mogłam! Musiałam przede wszystkim kupić wiatraczki! Jak je zobaczyłam to od razu pomyślałam, że do wózka będą idealne! Oczywiście dwa, jeden dla Julci, drugi dla Gabrysia ♥
Pierwszy raz widziałam skarpety, które służą, a raczej pomagają w raczkowaniu. Super sprawa, nie? A Wy widziałyście już kiedyś takie? 
Jak zobaczyłam koszulkę ZOOOMBA STYLE od razu musiałam wziąć ją dla Julci! No bo jak to tak, niech od małego uczy się tego, co dobre! Dla Gabrynia NOISE MAKER.. i wszystko się zgadza :)
A na koniec perełki! Czyli strój w stylu marynarskim, który dzieciaczkom kupiła moja babcia będąc w Sopocie! No obłędne są te stroje, prawda? :) Już nie mogę doczekać się tego, aż dzieciaki będą w nich śmigały.Tylko gdzie ta ładna pogoda?!

Mam nadzieję, że Mama dzieciaczków tego wpisu nie widziała, bo mnie nie wpuści do domu, hahaha! Ale w razie gdybyś to jednak czytała to wiedz, że mieszczę się w walizkę i torbę podręczną - czyli warunek spełniam i musisz mnie wpuścić :D

24 kwietnia 2017

fajne miejsce: Tawerna Rybitwa - Sopot

fajne miejsce: Tawerna Rybitwa - Sopot
Cześć wszystkim!
W styczniu (jak mogliście widzieć na instagramie) byłam z babcią i wujkiem w Sopocie. Trafiliśmy na super miejsce - Tawerna Rybitwa, tuż przy Molo - gdzie zjedliśmy przepyszny obiad i desery! Już jakiś czas temu myślałam o takiej serii postów, w której polecałabym Wam fajne, sprawdzone przeze mnie miejsca, czy to noclegi, czy to restauracje, czy jakieś inne atrakcje. Co Wy na to? Podoba Wam się taki pomysł? A może Wy macie coś fajnego do polecenia? Chętnie poczytam :) Ta restauracja jest idealnym początkiem tej serii!

TAWERNA RYBITWA - Sopot
Pierwsze, co rzuca się w oczy to przemiła i uśmiechnięta obsługa, która wita nas od samego wejścia. Menu wygląda całkiem zachęcająco (ja zwracam uwagę na takie rzeczy), a w środku to już człowiek może oszaleć. Nie potrafiłam się na nic zdecydować, tyle dobroci skrywa w sobie to menu! Koniec końców wybrałam rybę z frytkami i surówką. Nie zawiodłam się - była mega! Mogę chyba nawet powiedzieć, że to najlepsza ryba (zaraz po turbocie z Jastarni) jaką jadłam!
Dodatki w stylu skandynawskim dodają klimatu temu miejscu. Ja osobiście uwielbiam takie rzeczy! Świeczniki, latarenki, słoiczki, doniczki.. takie niby "nic", a naprawdę super wygląda. Jest tam miło, ciepło i przytulnie, a właśnie takie miejsca najbardziej lubię. Idealnie łączy się to z nadmorskim klimatem!
To idealne miejsce w zimie - kiedy człowiek chce popatrzeć na morze, a na dworze jest za zimno. Restauracja ta jest niewielka, za to latem można zjeść coś pysznego siedząc na tarasie. Ja uwielbiam takie miejsca i jedząc nie mogłam przestać się zachwycać. Co ja poradzę na to, że tak lubię to Nasze polskie morze? Na pewno wybiorę się tam latem, żeby zjeść jakiś deser patrząc na morze! Koniecznie!
W styczniu, gdy byłyśmy było chłodno, dlatego po dłuższym spacerze brzegiem morza i oczywiście wykarmieniu wszystkich łabędzi do syta nie mogło obyć się bez gorącej herbaty. Pamiętam jak wtedy zmarzłyśmy! Nie czułam dłoni! Babcia wybrała zwykłą, czarną herbatę, a ja (chyba) o smaku owoców leśnych :)
Słodkości również nie zabrakło! Ja zamówiłam szarlotkę na gorąco z lodami, choć od samego rana chodziło za mną ciasto marchewkowe, które niestety zniknęło przed moim przyjściem, a Pan stolik obok jadł jego ostatni kawałek, eh.. ale nie ma co narzekać! Szarlotka też była pyszna!
Babcia zamówiła sernik oblany czekoladą z wiśniami i również był przepyszny! W sumie nie umiemy wybrać, który deser smakował Nam bardziej.. oba były smaczne :)
Copyright © 2016 oczami moimi , Blogger