24 kwietnia 2017

fajne miejsce: Tawerna Rybitwa - Sopot

Cześć wszystkim!
W styczniu (jak mogliście widzieć na instagramie) byłam z babcią i wujkiem w Sopocie. Trafiliśmy na super miejsce - Tawerna Rybitwa, tuż przy Molo - gdzie zjedliśmy przepyszny obiad i desery! Już jakiś czas temu myślałam o takiej serii postów, w której polecałabym Wam fajne, sprawdzone przeze mnie miejsca, czy to noclegi, czy to restauracje, czy jakieś inne atrakcje. Co Wy na to? Podoba Wam się taki pomysł? A może Wy macie coś fajnego do polecenia? Chętnie poczytam :) Ta restauracja jest idealnym początkiem tej serii!

TAWERNA RYBITWA - Sopot
Pierwsze, co rzuca się w oczy to przemiła i uśmiechnięta obsługa, która wita nas od samego wejścia. Menu wygląda całkiem zachęcająco (ja zwracam uwagę na takie rzeczy), a w środku to już człowiek może oszaleć. Nie potrafiłam się na nic zdecydować, tyle dobroci skrywa w sobie to menu! Koniec końców wybrałam rybę z frytkami i surówką. Nie zawiodłam się - była mega! Mogę chyba nawet powiedzieć, że to najlepsza ryba (zaraz po turbocie z Jastarni) jaką jadłam!
Dodatki w stylu skandynawskim dodają klimatu temu miejscu. Ja osobiście uwielbiam takie rzeczy! Świeczniki, latarenki, słoiczki, doniczki.. takie niby "nic", a naprawdę super wygląda. Jest tam miło, ciepło i przytulnie, a właśnie takie miejsca najbardziej lubię. Idealnie łączy się to z nadmorskim klimatem!
To idealne miejsce w zimie - kiedy człowiek chce popatrzeć na morze, a na dworze jest za zimno. Restauracja ta jest niewielka, za to latem można zjeść coś pysznego siedząc na tarasie. Ja uwielbiam takie miejsca i jedząc nie mogłam przestać się zachwycać. Co ja poradzę na to, że tak lubię to Nasze polskie morze? Na pewno wybiorę się tam latem, żeby zjeść jakiś deser patrząc na morze! Koniecznie!
W styczniu, gdy byłyśmy było chłodno, dlatego po dłuższym spacerze brzegiem morza i oczywiście wykarmieniu wszystkich łabędzi do syta nie mogło obyć się bez gorącej herbaty. Pamiętam jak wtedy zmarzłyśmy! Nie czułam dłoni! Babcia wybrała zwykłą, czarną herbatę, a ja (chyba) o smaku owoców leśnych :)
Słodkości również nie zabrakło! Ja zamówiłam szarlotkę na gorąco z lodami, choć od samego rana chodziło za mną ciasto marchewkowe, które niestety zniknęło przed moim przyjściem, a Pan stolik obok jadł jego ostatni kawałek, eh.. ale nie ma co narzekać! Szarlotka też była pyszna!
Babcia zamówiła sernik oblany czekoladą z wiśniami i również był przepyszny! W sumie nie umiemy wybrać, który deser smakował Nam bardziej.. oba były smaczne :)

7 komentarzy:

  1. super pomysł na post jak i zdjęcia, aż nabrałam ochoty aby odwiedzić to miejsce:)
    http://klamaolda.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Tylko raz bylam w Sopocie... Musze to zmienic i wybrac sie do miejsca, o ktorym piszesz. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. naprawdę polecam :D już planuję podróż na weekend i koniecznie muszę tam pójść! chociaż na jakieś ciacho ♥

      Usuń
  3. Ale pięknie i smakowicie! <3 Jak będę nad morzem na pewno tam zajrzę :)

    agnesssja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 oczami moimi , Blogger